Zdrowie
1. Termin porodu
Zazwyczaj hodowcy uznają pierwszy dzień ciąży za dzień, w którym miało miejsce pierwsze krycie lub termin uśredniony w przypadku wielu kryć. Niestety nie jest to informacja wystarczająca, gdyż, jak podają badania, długość ciąży wynosi wówczas od 54 do 72 dni., np. przy kryciu wczesnym ciąża trwała co najmniej 68 dni, przy kryciu późnym maksymalnie 61 dni. Przy takiej rozbieżności terminów porodu trudno orzec, czy poród jest przedwczesny, w terminie czy też opóźniony. Nie mówiąc już o sytuacji gdy chcemy rozwiązać poród metodą cesarskiego cięcia, a nie jesteśmy pewni czy płody już są dojrzałe. Takie wahania biorą się głównie z faktu, że krycie w dniach 9 – 13 (jak stosuje to nadal wielu hodowców) może przypadać w okresie stosunkowo bliskim lub bardzo odległym od momentu owulacji. Dodatkowo plemniki psa przeżywają blisko tydzień w drogach rodnych suki, a wiec do zapłodnienia może dojść w niespodziewanym dla hodowcy terminie. Również długość okresu w którym suka akceptuje samca jest zróżnicowany i może trwać u jednych suk kilka dni, a u innych kilkanaście. Bez dokładnych badań trudno orzec kiedy ma miejsce owulacja i kiedy termin krycia/inseminacji jest najbardziej optymalny.
Aby dokładnie wyznaczyć termin porodu, warto przed kryciem wyznaczyć termin krycia stosując cytologię oraz badanie stężenia progesteronu. Wykazano bowiem, że od licząc dnia, w którym progesteron osiągnął stężenie 2ng/ml poród przypada na 64-66 dzień. Niektórzy badacze w przybliżeniu są w stanie określić wiek ciąży na podstawie wymiarów płodów. Jednak ta metoda jest jeszcze w powijakach i nadal jest doskonalona.
Na mniej więcej dobę przed porodem dochodzi do spadku temperatury wewnętrznej o około 1oC, co jest spowodowane przez obniżenie stężenia progesteronu. Lecz aby wychwycić te zmianę ciepłoty, należy badanie temperatury wewnętrznej ciała rozpocząć na około tydzień przed spodziewanym porodem, najlepiej 2x dziennie o tej samej porze (gdyż w ciągu doby temperatura organizmu waha się). To pozwala ocenić charakterystyczna dla danej suki ciepłotę ciała.
2. Poród fizjologiczny
Przyjmuje się, że poród inicjują przemiany hormonalne na osi podwzgórze – przysadka – kora nadnerczy płodów, te zaś zmiany wpływają też na gospodarkę hormonalną suki, co uruchamia szereg mechanizmów prowadzących do zakończenia ciąży i wyzwolenia akcji porodowej.
Pod koniec ciąży u wielu suk pojawiają się tzw. objawy zwiastunowe porodu, do których zaliczamy zmiany zachowania, budowanie gniazda, powiększenie gruczołu sutkowego i wypływ mleka, zmianę apetytu, a niekiedy i wymioty. W ostatnim tygodniu srom ulega rozpulchnieniu i rozchyleniu. Z dróg rodnych wypływa nieznaczna ilość śluzowej wydzieliny, co jest objawem upłynnienia czopa śluzowego zamykającego szyjkę macicy.
Poród składa się z kilku faz płynnie przechodzących jedna w drugą. I faza porodu to rozpoczęcie regularnych skurczów mięśniówki macicy, zakończone całkowitym rozwarciem szyjki macicy. Skurcze mięśniówki powodują oddzielenie łożysk na obszarach brzeżnych. Zwiększa się aktywność ruchowa płodów co ułatwia im przyjęcie odpowiedniej prezentacji. Objawy kliniczne są mało charakterystyczne i zmienne, czasem wręcz niezauważalne. Ten etap może trwać od 6 do 12, maksymalnie do 36 godzin u pierworódek. II faza porodu to czas wypierania płodów. Wówczas bóle parte są widoczne gdyż skurczom macicy towarzysza skurcze tłoczni brzucha. Kosmówko-omocznia zwykle pęka w drogach rodnych, a niewielka ilość płynu płodowego wypływa z pochwy, niekiedy zaś błony przegryzane są przez sukę gdy ukażą się w szparze sromowej. Po wyparciu płodu suka przegryza zwykle pępowinę i rozpoczyna wylizywanie szczenięcia (usunięcie resztek błon, osuszanie, masaż pobudzający krążenie i oddychanie). Pierworódki mogą początkowo odrzucać szczenięta i wymagana jest wówczas pomoc porodowa. Noworodki z obniżoną temperaturą bądź wykazujące osłabione odruchy suki mogą odrzucać i wykazywać brak zainteresowania a nawet agresję wobec nich. Czas trwania II fazy porodu jest zmienny, zwykle wynosi 6 do 12 godzin, niekiedy wydłuża się do doby. III faza porodu czyli wypieranie łożysk w przypadku suk i kotek jest przemienna z II fazą, czyli łożysk wydalane są po każdym noworodku, lub po krótkich seriach 2-3 noworodkach. W rzadkich przypadkach odejście łożysk ma miejsce po dobie od wyparcia ostatniego szczenięcia. Jeśli jednak nie możemy „doliczyć” się łożysk, możemy podejrzewać dwie sytuacje: suka zjadła jedno lub więcej łożysk (nie jest to szkodliwe, ale w pewnych sytuacjach może spowodować wymioty i osłabienie rodzącej) lub łożyska pozostały w macicy. W tym przypadku nie stanowi to problemu, ale warto sukę zabezpieczyć odpowiednimi antybiotykami.
Zielony wypływ towarzyszący wypieraniu płodów i łożysk jest naturalny, i nie należy się nim martwić. Gorzej jeśli płyn jest brązowy i cuchnący, jest to objaw gnijących płodów.
3. Ciężki poród
Ciężki poród występuje średnio u 5% populacji suk, z tym, że znacznie częściej u ras małych i krótkoczaszkowych, sporadycznie u suk dużych i olbrzymich. Przyczyny ciężkiego porodu możemy podzielić na matczyne (brak lub zbyt słabe skurcze porodowe, skręt macicy, wąski kanał rodny, zaburzenia anatomiczne kanały rodnego, wypadniecie pochwy, niedostateczne rozwarcie szyjki macicy, histeria suki) oraz płodowe (płód za duży, wady rozwojowe płodów, nieprawidłowa prezentacja do porodu, płody martwe, syndrom jednego szczenięcia).
Jak wspomniałam na wstępie tego rozdziału, najczęściej z ciężkim porodem mają do czynienia hodowcy psów ras krótkogłowych oraz miniaturowych. W pierwszej grupie zwierząt czynnikiem wikłającym poród jest mała i wąska miednica u suki, oraz szeroka głowa u płodów, zbyt duża w stosunku do przestrzeni w kanale rodnym. Dodatkowo suki te charakteryzują się dość wiotkimi mięśniami powłok brzusznych co powoduje, ze skurcze tłoczni brzucha są mało efektywne. Suki ras małych są zwykle bardzo nerwowe, niekiedy wręcz histeryczne i niezwykle pobudliwe. Znacznie częściej u tych psów obserwujemy zatrzymanie akcji porodowej w I fazie lub ciąże z niewielką ilością płodów. Skrajnym przypadkiem jest tzw. syndrom jednego szczenięcia, gdy noworodek jest ponadnormatywny, bo podczas ciąży rozwijał się sam – miał więcej miejsca oraz więcej składników odżywczych i z nikim nie musiał się dzielić.
Dość częstą przyczyną ciężkiego porodu u ras małych jest dysproporcja rozmiarów między matka a płodem. W przypadku psów hodowlanych zwykle obserwujemy sytuację, gdy płód ma właściwa dla rasy wielkość, ale drogi rodne samicy nie są przystosowane do wyparcia takiego płodu. Na wielkość dróg rodnych ma wpływ m.in. budowa anatomiczna, wrodzona wąskość, krzywica, urazy i złamania okolicy miednicy, opóźnione dojrzewanie suki, brak dojrzałości somatycznej suki (niedokończony wzrost). W przypadku ciąży przenoszonej również możemy spotkać się z dużymi płodami, szczególnie gdy jest ich mało.
Innym powodem ciężkiego porodu jest brak skurczów macicy, co określamy mianem atonii. Atonia macicy pierwotna pojawia się już na początku porodu, gdy mięśniówka macicy nie wykonuje dostatecznie silnych skurczów, a wiec są one nieefektywne. Bardzo często problem ten dotyczy suk starszych i wieloródek. Inną przyczyną może być choroba macicy, przepuklina, przekarmienie, otyłość, brak ruchu w okresie ciąży, niekiedy zbyt bliski inbred. Warto pamiętać, iż nadmierna ingerencja hodowcy podczas porodu czy też niezapewnienie spokoju rodzącej może doprowadzić do zatrzymania skurczów macicy i tym samym do zahamowania akcji porodowej. Atonia wtórna macicy to stan, który obserwujemy w trakcie prądu na wskutek przemęczenia mięśniówki macicy, spowodowanego np. przeszkodą uniemożliwiającą wyparcie płodu.
Poród może być zatrzymany na wskutek nieprawidłowej prezentacji płodu czyli przyjęciu przez płód nieprawidłowej pozycji w macicy i kanale rodnym, przez co nie jest on w stanie przejść przez ów kanał rodny, bo o coś zahacza głową lub kończynami albo nie ma fizycznie miejsca. Samodzielnie hodowca rzadko kiedy jest w stanie sam przywrócić prawidłową prezentacje i zwykle konieczna jest interwencja lekarska.
Jeśli mówimy o pomocy udzielanej rodzącej suce to możemy wyróżnić tutaj poród sterowany farmakologicznie, poród „na siłę” oraz cesarskie cięcie.
W pierwszym przypadku staramy się wspomóc skurcze macicy. Nie jest dla mnie żadną tajemnicą, iż wielu hodowców na zapas dostaje od swoich lekarzy wet. oksytocynę, szkoda tylko, że nie zawsze dostają instrukcję obsługi i często robią więcej zła niż dobra. Oksytocynę można stosować tylko i wyłącznie, gdy szyjka macicy jest otwarta oraz nie doszło do zablokowania płodu w drogach rodnych. Inaczej możemy doprowadzić do pęknięcia macicy lub poduszenia pozostałych płodów. Poza tym suka musi mieć dostarczona tez niezbędna energie do skurczów czyli warto pamiętać o choćby 5% glukozie podanej najlepiej dożylnie lub podskórnie, a od biedy i do pyska. Do efektywnych skurczów niezbędne tez są jony wapnia, stąd też istotna jest iniekcja stosownych preparatów wapniowych, podawanie wapna w płynie, takiego dla dzieci, jest nieskuteczne.
W drugim przypadku, wymagana jest najwyższa higiena, gdyż wprowadzając place do dróg rodnych narażamy sukę na infekcję. Nie należy dokonywać ekstrakcji płodów, które nie zostały przesunięte do miednicy, nie należy pociągać na siłę płody, które wykazują nieprawidłowości prezentacji, nie należy wyciągać płodów bez wcześniejszego zastosowania środków poślizgowych gdyż można uszkodzić kanał rodny oraz sam płód. A najlepiej by takie problemy rozwiązywali lekarze weterynarii, a po porodzie stosownie zabezpieczyli sukę przed ewentualną infekcją czy komplikacjami poporodowymi. Hodowcy coraz częściej preferują jednak cesarskie cięcie niż np. całonocną wizytę lekarza weterynarii w domu. Osobiście lubię „grzebać” się przy porodach suk ras dużych, bo tam faktycznie można coś zdziałać, przy rasach poniżej 20 kg to już bardziej sztuka dla sztuki niż efektywna pomoc porodowa.
Skuteczną, w oczach hodowcy, metodą rozwiązywania ciężkiego porodu jest cesarskie cięcie. Dotyczy to głównie miłośników ras krótkoczaszkowych, gdy niejednokrotnie jest to jedyny sposób rozwiązywania porodu w ogóle. Cesarskie cięcie wykonujemy u tych ras również prewencyjnie, nie czekając do terminu naturalnego rozwiązania. Należy jednak pamiętać, że są pewne ograniczenia – cesarki nie należy wykonywać przed 59 dniem ciąży, gdyż płody są wówczas zbyt niedojrzałe by przeżyć. A tu już konieczna jest znajomość dokładnego terminu porodu, stąd po raz kolejny proponuję – wyznaczyć dokładnie termin owulacji i krycia poprzez badanie progesteronu.
Powszechnie jednak uważa się, że wskazaniem do cesarskiego cięcia jest bezwład macicy nie reagujący na pobudzenie farmakologiczne, nieprawidłowa prezentacja płodu niemożliwa do odprowadzenia, deformacje miednicy, za duże płody oraz przenoszona ciąża. Zabieg ten ma służyć nie tylko ratowaniu szczeniąt ale również i suki, gdyż II faza porodu trwająca ponad 36 godzin zagraża zdrowiu i życiu suki. Dość częstą przyczyną wykonania cesarskiego cięcia jest patologiczny wypływ z dróg rodnych. W sytuacji, gdy pojawia się zielony wyciek z pochwy jest to objaw odklejania się łożysk co jest jednoznaczne z zakończeniem ciąży. Wówczas jedynym sensownym działaniem jest cesarskie cięcie, jeśli płody są dość dojrzałe (ciąża powyżej 58 dnia) mają szanse na przeżycie, jeśli zaś były młodsze stracimy miot, ale uratujemy zdrowie, potencjalną płodność czy życie suki. Podawanie pochodnych progesteronu w celu podtrzymania takiej ciąży mija się z celem, gdyż nie zatrzymamy odklejania łożysk ani nie utrzymamy życia płodów, gdy ich łożyska nie są połączone z organizmem matki, a wiec nie transportują do płodów składników odżywczych, tlenu ani nie odbierają metabolitów. Prawdopodobieństwo uratowania jakichkolwiek płodów jest małe za to ryzyko gnicia tych obumarłych w macicy bardzo duże. Jednakże każdą decyzję należy zawsze podejmować po wykonaniu badań przede wszystkim USG, by ocenić stan płodów. Gdy maluchy żyją, można spróbować odwlekać zabieg, jeśli do terminu 59 dnia ciąży zostało 1- 2 dni. Tak czy siak…praktycznie każdy taki przypadek kończy się cesarskim cięciem, my jedynie możemy próbować odwlekać jego datę.
W ostatnich latach coraz częściej obserwujemy przypadki zakażenia herpeswirusem psów typu I. Niewątpliwie jest to związane nie tylko z lepszymi metodami diagnostycznymi oraz zwiększoną świadomością hodowców i lekarzy weterynarii, lecz również łatwością w rozprzestrzenianiu się zakażenia dzięki stosunkowo swobodnemu transportowi zwierząt. Aby łatwiej zrozumieć problem zakażenia tym wirusem, powinniśmy go lepiej poznać. Rozgryzanie problemu zaczniemy od psów dorosłych.
Jak już wspomniałam chorobę wywołuje wirus opisywany akronimem CHV-1, od angielskiej nazwy canine herpesvirus 1. Zarazek ten nie lubi środków dezynfekcyjnych i wysokiej temperatury, czyli jest stosunkowo wrażliwy. Niestety pomimo tego, bardzo łatwo dochodzi do zakażenia, gdyż przenosi się poprzez bezpośredni kontakt z zakażonym, nierzadko bezobjawowo, psem. Mówiąc bezpośredni kontakt mam na myśli nie tylko krycie. Niestety wirus rozprzestrzenia się także drogą kropelkowa (poprzez układ oddechowy i pokarmowy), gdyż jest obecny w wydzielinie nosa lub gardła. Cóż… wystarczy że psy wzajemnie liżą sobie noski, kichają na siebie czy korzystają ze wspólnej miski i…
Zakażeniu czasem towarzyszy miejscowa infekcja dróg oddechowych, zapalenie tchawicy lub oskrzeli, niekiedy mogą pojawić się zmiany na błonie śluzowej narządu płciowego psa lub suki w postaci zaczerwienień, zapaleń czy grudek. Najczęściej jednak zakażenie przebiega bezobjawowo. Wirus po dostaniu się do organizmu powoduje tzw. zakażenie latentne, czyli infekcja manifestuje się tylko obecnością materiału genetycznego wirusa w zwojach nerwowych, nie dając żadnych symptomów choroby. W przypadku jednak, gdy dojdzie do obniżenia odporności (podróż, wystawa, cieczka, krycie, leczenie „sterydami”itp.) wówczas zakażenie latentne jest przerywane i wirus namnaża się, a następnie przedostaje do wydzielin jamy nosowej, jamy ustnej czy narządu płciowego i tym samym pies staje się źródłem zakażenia dla innych psów i suk. Żeby łatwiej zrozumieć ten proces przypomnijcie sobie Moi Drodzy taką wątpliwą ozdobę u nas, u ludzi, jaką jest opryszczka, to właśnie zakażenie herpeswirusem, tyle że ludzkim (psi jest dla nas niegroźny). Ten swędzący, bolący wykwit na ustach pojawia się, gdy odporność naszego organizmu spada, a wirus dostaje sygnał do namnażania się i „wysiewania się” – tak więc wtedy unikajmy całowania się. Tyle, że my to widzimy u siebie, usta rzucają się w oczy, nawet jak oblepimy się cudownymi plastrami, a u psa… cóż, czasem na błonie śluzowej pochwy lub prącia widać drobne grudki, jakby wypełnione przezroczystym płynem, to właśnie zmiana jaka towarzyszy namnażaniu i przyczynia się do rozprzestrzeniania się wirusa. I teraz bardzo ważna rzecz!!!! Grudek nie usuwamy!!! Wiem, że wielu moich kolegów po fachu z radością chwyta za skalpel, azot lub kauter i beztrosko rżnie grudki, najczęściej na psich prąciach, bo tam jest łatwy dostęp… bo komu się chce zaglądać głęboko w pochwę. (Dlaczego lekarze weterynarii to robią, nie pytajcie… każda odpowiedź jaką sobie wymyślicie pewnie będzie dobra, ja mam swoją teorię… ale nie powiem.). Po pierwsze to nic nie daje, kto ma opryszczkę wie, drapanie nie polepsza a pogarsza sprawę, grudki i tak pojawią się na nowo, bo tak to już jest w naturze wirusa. Po drugie, kaleczenie błony śluzowej prącia jest co najmniej nieetyczne – utrudnione gojenie (rana kisi się w worku napletkowym), bolesność i potencjalne miejsce infekcji bakteryjnej lub grzybiczej. Zwykle gdy hodowca pytał mnie o taką interwencję, a był to mężczyzna, zadawałam jedno jedyne pytanie… „a pan by chciał, żeby tak panu po przyrodzeniu skalpelem?” (w przypadku pań było inne pytanie, sedno pozostaje takie samo – nie czyń psu co tobie niemiłe).
Ale wróćmy do tematu… Dla szczeniąt powyżej 4 tygodnia życia oraz psów dorosłych i suk niebędących w ciąży zakażenie tym wirusem nie jest groźne, ot od czasu do czasu pies pokicha, pocharczy czy pokaszle, czasem może dojść do wypływu z pochwy lub prącia, ale zwykle te objawy nie wymagają interwencji lekarskiej. Ba, czasem w ogóle są niezauważone przez właściciela! Problem pojawia się gdy mamy do czynienia z suką ciężarną lub nowonarodzonymi szczeniętami.
Herpeswiroza jest chorobą śmiertelną dla płodów i noworodków. W przypadku tych pierwszych dochodzi do zakażenia śródmacicznego, w drugim zaś noworodki zarażają się od psów dorosłych poprzez kontakt z wydzieliną dróg rodnych lub od innych szczeniąt drogą kropelkową. W przypadku zakażenia suki ciężarnej wirus dociera do łożyska powodując m.in. martwicę łożyska, zaburzenia w krążeniu łożyskowym co z kolei prowadzi do obumarcia płodów, skutkiem czego jest ronienie lub rodzenie martwych szczeniąt. U szczeniąt poniżej 4 tygodnia życia dochodzi do uogólnionej infekcji, a szczególnie szybko objawy widoczne są u szczeniąt osłabionych, odrzucanych przez sukę, zaniedbanych, niedożywionych i niedogrzanych. Wirus namnaża się bardzo szybko atakując m.in. mózg. Pierwsze objawy zakażenia maluszków nie są typowe dla choroby: szczenięta przestają ssać, gorączkują, płaczą, mogą mieć wzdęte i bolesne brzuszki, niekiedy obserwujemy luźne stolce żółto-zielone, czasem podbarwione krwią, wymioty. Z czasem pojawiają się objawy nerwowe, na skórze zaś wybroczyny lub wysypka. Zwykle szczenięta padają w ciągu pierwszych 2 dób, nierzadko hodowca traci cały miot, a to co przeżyje jest słabsze i gorzej się rozwija (uszkodzenie nerek, płuc czy móżdżku).
Przyjmuje się, przynajmniej tak mnie uczono, że suki, które przechorują, kolejne mioty odchowują bez problemów. Trudno polemizować z tą uwagą, gdyż bardzo rzadko mamy możliwość zdiagnozowania czy faktycznie powodem utraty miotu było zakażenie herpeswirusem (a co jeśli przyczyna była inna?). Ani psa ani suki nie zbadamy dobrze, gdyż jak powiedzieliśmy sobie to na początku – wirus wysiewa się okresowo i trudno złapać go na gorącym uczynku, a przeciwciała utrzymują się surowicy około 8 tygodni. Ponadto stwierdzenie obecności przeciwciał w surowicy dorosłego psa nie upoważnia do uznania, że wirus przyczynił się do zaburzeń w rozrodzie, między innymi dlatego, że reaktywacja zakażenia latentengo jest już z reguły niegroźna dla szczeniąt. Jeśli zaś potwierdzi się znaczny wzrost miana przeciwciał to możemy brać pod uwagę niedawne zakażenie, które i owszem jest groźne dla maluchów.
Najwięcej odpowiedzi daje nam szybkie zbadanie pośmiertne poronionych płodów lub padłych szczeniąt… i w tym cały ambaras, bo zwłoki należy jak najszybciej dostarczyć do zakładu patologii na sekcję, nie należy mrozić ani przechowywać zwłok na później, gdyż może to mieć wpływ na interpretację wyników badania. Ponadto nie każdy lekarz weterynarii potrafi dobrze zrobić sekcję, o potwierdzeniu obecności wirusa w komórkach nie wspomnę (hodowla komórkowa, immunofluorescencja, badanie serologiczne)… tak więc może lepiej zorientować się w terenie gdzie jest najbliższy „weterynaryjny zimny chirurg” i stosowne laboratorium?
Tak więc gdy nie wiemy czy suka utraciła miot na wskutek zakażenia herpeswirusem proponuję, zrobić to co w przypadku każdej innej hodowlanej, cennej suki – szczepienie! Szczepionka jest bezpieczna, od lat stosowana przede wszystkim w krajach Europy Zachodniej. Kochani, pozwólcie, że nie będę rzucać nazwy preparatu, bo mnie ktoś obedrze z ostatnich piórek… poza tym, chyba mi nie zapłacą za reklamę. A w ogóle, przecież już tą szczepionkę znacie! Profesor P.G.G.Jackson, w podręczniku „Położnictwo Weterynaryjne” podaje: szczepionka służy do zapobiegania upadkom, występowania objawów i zmian chorobowych u szczeniąt. Sukom podajemy szczepionkę podskórnie dwa razy: pierwszy raz podczas fazy estrus cyklu jajnikowego (rui właściwej), najlepiej w okolicach krycia lub na około tydzień po kryciu; drugą dawkę podaje się na około 1 – 2 tygodni przed spodziewanym porodem. Powyższy program szczepienia należy powtarzać przy kolejnych kryciach gdyż szczepionka nie daje trwałej odporności. Chronimy płody i noworodki, nie zaś cała resztę naszych milusińskich, nawet nie matkę.
Nie ma innej możliwości zapobieżenia zakażeniom płodów i noworodków, nie ma leczenia przyczynowego, można co najwyżej łagodzić objawy. Nie ma możliwości zapobieżenia rozprzestrzenianiu się wirusa między dorosłymi zwierzakami, chyba że je zamkniemy na cztery spusty, a na wystawach psy będą chodzić w kombinezonach dla kosmonautów. Również inseminacja nie eliminuje ryzyka zakażenia, może je co najwyżej zmniejszyć – najmniejsze ryzyko jest przy inseminacji nasieniem mrożonym w ciekłym azocie, bo jak na wstępie pisałam – wirus Herpes jest wrażliwym zarazkiem.
I co warto pamiętać… czasem tak hodowcy z radością złośliwą obrzucają się błotem – kto zawinił, czyja suka, czyj pies. Ludziska Kochane, nie ma sensu się kłócić, to już nie ma znaczenia i tak nie dojdziecie do prawdy, a skrzywdzić człeka poczciwego można. Panie i Panowie hodowcy szczepcie swoje suki i już.

Pozdrawiam wszystkich owczarkarzy
R.CH
W jajowodzie dochodzi do zapłodnienia komórki jajowej i powstania tzw. zygoty, czyli pierwszego stadium zarodkowego, która następnie przemieszcza się w kierunku macicy. W środkowym odcinku jajowodu dochodzi do pierwszych podziałów zarodka.
Po około 6–10 dniach od owulacji zarodek osiąga róg macicy. Przez kolejny tydzień ma możliwość swobodnego „pływania”, najpierw w obrębie jednego rogu macicy, a następnie także w drugim. Dzięki temu zarodki rozmieszczają się w miarę równomiernie w obu rogach macicy.
Widoczne podczas cesarskiego cięcia „puste” miejsca w rogach macicy zazwyczaj świadczą o wcześniejszym obumarciu i resorpcji zarodków, np. na skutek działania mechanizmów samoregulacji organizmu, miejscowych zmian zwyrodnieniowych macicy, błędów żywieniowych, infekcji miejscowych czy chorób ogólnoustrojowych.
Przyjmuje się, że około 11% zarodków i płodów obumiera w trakcie ciąży, najczęściej nie dając żadnych objawów.
Około 17–22 dnia po owulacji dochodzi do zagnieżdżania zarodków, czyli tzw. implantacji. W tym czasie zaczyna formować się łożysko, w którego budowie uczestniczą zarówno komórki zarodka, jak i macicy (część płodowa i matczyna łożyska).
Błony płodowe i ich funkcje
Zarodek wytwarza narządy pomocnicze, czyli błony płodowe:
pęcherzyk żółtkowy
owodnię
omocznię
kosmówkę
Pełnią one ważne funkcje, m.in.:
odżywianie zarodka,
odprowadzanie produktów przemiany materii,
zachowanie odrębności immunologicznej zarodka,
ochronę rozwijającego się płodu.
Pęcherzyk żółtkowy jest pierwszym narządem krwiotwórczym – to właśnie w nim powstają pierwsze naczynia krwionośne.
Owodnia ogranicza przestrzeń wokół zarodka i wypełniona jest płynem owodniowym, do którego wydalany jest mocz zarodka.
Omocznia otacza od zewnątrz owodnię. Połączenie ich jam wypełnionych płynem możliwe jest poprzez sznur pępowinowy. W obrębie omoczni powstają naczynia krwionośne, które łączą się z zarodkiem za pomocą tętnic pępowinowych oraz z kosmówką, tworząc unaczynienie płodowej części łożyska.
Najbardziej zewnętrzną błoną płodową jest kosmówka, która wchodzi w bezpośredni i ścisły kontakt z błoną śluzową macicy. Duża część kosmówki zrasta się z leżącą pod nią omocznią i wspólnie tworzą płodową część łożyska.
Kosmówka posiada na swojej powierzchni charakterystyczne uwypuklenia – kosmki, które wnikają do zagłębień błony śluzowej macicy (tzw. krypt). Można to porównać do sytuacji, w której ręka wkładana jest do rękawiczki.
U psów i kotów kosmki występują tylko w postaci pasa okalającego kosmówkę wokół pęcherza płodowego, dlatego u tych gatunków łożysko określa się mianem popręgowego.
Pępowina
Sznur pępowinowy, utworzony m.in. przez naczynia pępkowe i szypułę omoczni, stanowi połączenie organizmu zarodka z płodową częścią łożyska.
Sznur pępowinowy to inaczej pępowina, która podczas porodu:
pęka samoistnie,
zostaje przegryziona przez rodzącą sukę,
lub jest przecięta podczas udzielania pomocy porodowej.

W obrębie matczynej części łożyska dochodzi do powstania krwiaków brzeżnych, są to źródła jonów żelaza oraz składników odżywczych dla rozwijającego się zarodka. Tu dochodzi do rozkładu hemoglobiny i powstaje uterowerdyna, zielony barwnik, widoczny podczas porodu lub w niektórych przypadkach ronienia, w wyniku odklejenia łożyska.
Około 3. tygodnia po pokryciu podczas omacywania powłok brzusznych przez lekarza weterynarii, mogą być już wyczuwalne zgrubienia macicy, w miejscach obecności pęcherzy płodowych. Około 4. tygodnia pęcherze płodowe mają wielkość piłeczki ping-pongowej. Od 5. tygodnia pęcherze płodowe wypełniają ściśle rogi macicy, stykając się ze sobą, tym samym nie są już wyczuwalne zgrubienia macicy, a cała macica jest powiększona. W tym czasie dochodzi do zakończenia formowania narządów wewnętrznych (organogenezy) i od tej pory możemy mówić nie o zarodku a o płodzie. Płód ma wykształcone organy wewnętrzne, przewód słuchowy, małżowiny uszne, powieki, zewnętrzne narządy płciowe oraz widoczne są już palce. Dalszy rozwój ciąży polega na postępującym rozwoju i wzroście płodów, uformowaniu m.in. pazurów, okrywy włosowej i opuszek palcowych.
W organizmie suki dochodzi do szeregu przemian zmian, ale skoncentrujmy się na gospodarce hormonalnej. Progesteron jest niezbędnym dla utrzymania ciąży wpływając między innymi na rozwój gruczołów macicy, wydzielanie mleczka macicznego, czy zahamowanie skurczów mięśniówki macicy. Stężenie progesteronu wzrasta do poziomu ponad 25 ng/ml (nawet do 90 ng/ml) w 2–3 tygodniu ciąży, po czym po około 2 tygodniach zaczyna nieznacznie opadać, aż do terminu porodu. Na około dobę, dwie przed porodem dochodzi do spadku stężenia tego hormonu poniżej 2 ng/ml. U niektórych suk zdrowych mogą pojawić się objawy sugerujące cukrzycę, a w przypadku suk chorych dochodzić może do zaostrzenia objawów tej choroby, gdyż wysokie stężenie progesteronu prowadzi do zmniejszenia liczby receptorów dla insuliny oraz hamuje jej transport w tkankach. Niestety podwyższony poziom glukozy nie tylko wywołuje przykre skutki obecne przy cukrzycy, ale również prowadzi do zmian zwyrodnieniowych w naczyniach krwionośnych łożysk, co może być przyczyną ronień lub rodzenia się niezdolnych do życia noworodków. Z tego powodu suki chore na cukrzycę nie powinny być wykorzystane do rozrodu, a nawet zaleca się ich sterylizację, gdyż każda cieczka wiąże się z podniesieniem progesteronu a tym samym z zaostrzeniem przebiegu choroby.
Estrogeny (głównie estradiol) w pierwszym i drugim trymestrze ciąży znajdują się na niskim poziomie (5–15 pg/ml). W trzecim trymestrze dochodzi do nieznacznego podwyższenia poziomu tej grupy hormonów, które wpływają na rozbudowę gruczołu sutkowego i działają relaksacyjnie na szyjkę macicy. W drugiej połowie ciąży wzrasta stężenie relaksyny we krwi obwodowej, co niekiedy jest wykorzystywane w testach ciążowych dla suk. Przyjmuje się, że potencjalnym źródłem tego hormonu jest łożysko.
Również w drugiej połowie ciąży wzrasta stężenie prolaktyny osiągając największe stężenie na 1–2 dni przed porodem (co pokrywa się ze znacznym spadkiem poziomu progesteronu). Prolaktyna pełni istotną rolę w zapoczątkowaniu laktacji oraz sekrecji mleka. Dotykanie i częste badanie sutków u ciężarnej suki może doprowadzić do zwiększonego uwalniania prolaktyny a tym samym pobudzić do wydzielania mleka.
Opieka nad suką ciężarną obejmuje przede wszystkim zapewnienie prawidłowego żywienia oraz stosowną aktywność, te dwa aspekty są niezmiernie ważne by zapewnić prawidłowy rozwój ciąży i zachować dobrą kondycję suki, niezbędną przy porodzie oraz późniejszej laktacji. Suki przez pierwszą połowę ciąży powinny być karmione normalnie jak dotychczas dopiero w drugiej połowie zapotrzebowanie na składniki odżywcze wzrasta i wówczas należy zwiększyć dawkę pokarmową stopniowo o 20% w 5. i 6. tygodniu ciąży, a w 8. i 9. tygodniu oraz na początku laktacji o 50% dawki początkowej. W okresie okołoporodowym dieta powinna zawierać dużą ilość łatwostrawnego białka, związków mineralnych oraz energii. Najlepszym sposobem karmienia w tym okresie jest podawanie kilku porcji karmy w ciągu dnia, czyli mało a często! W przypadku karmienia suk karmami komercyjnymi nie należy dodatkowo podawać preparatów mineralno-witaminowych, gdyż można doprowadzić np. do przedawkowania czy zachwiania równowagi mineralnej (w dobrych karmach związki mineralne są skomponowane w odpowiednich proporcjach).
Wspomniany wcześniej ruch jest bardzo istotny, ale musi być dostosowany do normalnej aktywności psa, w końcu nie chodzi o rewolucję i przemianę buldoga angielskiego w skaczącego wzwyż na 2 metry za freesbee sportowca. Spacery początkowo intensywne, w drugiej połowie ciąży już spokojniejsze są dobrym sposobem na zachowanie dobrej kondycji psa i przygotowanie do porodu. Psy aktywne przed porodem trudno będzie zmusić do spokojniejszego trybu życia, więc pozwólmy sukom brykać na początku ciąży do woli (ale ostrożnie, żadnych wysokich płotów i stacjonat), później już raczej im samym będzie ciężko nadążyć za piłeczką… zwalniamy! We wszystkim musi być zachowany umiar i zdrowy rozsądek.
Masa ciała suki nie powinna wzrosnąć w pierwszych 4 tygodniach ciąży. Idealnie byłoby gdyby masa ciała bezpośrednio po porodzie nie była wyższa od masy ciała z okresu przed kryciem więcej niż o 10–15%.
Patologia ciąży
O patologii ciąży mówimy wówczas gdy dochodzi do jakichkolwiek zaburzeń w przebiegu ciąży, prowadzących do utraty płodów. Wśród najczęstszych problemów obserwujemy: wczesną i późną śmierć zarodkową, uszkodzenia lub skręt macicy, zmiany w błonach płodowych i zaburzenia rozwojowe łożyska, zakażenie błon i wód płodowych, zaburzenia genetyczne, przeładowanie macicy, rozkład gnilny płodów, stosowanie niektórych leków podczas ciąży czy choroby ogólne. W okresie okołoporodowym hodowcy najczęściej obserwują brak akcji porodowej, poród opóźniony, wycieki z dróg rodnych lub ronienie.
Zatrzymajmy się przy niektórych z tych przypadłości.
resorpcje – ocenia się, iż blisko 11% zarodków i/lub płodów ulega resorpcji. Diagnoza kliniczna wczesnej śmierci jest niemożliwa do przeprowadzenia, ze względu na brak różnic pomiędzy brakiem ciąży spowodowanym brakiem zapłodnienia, a obumarciem ciąży. W jednym i drugim przypadku w położnictwie mówimy o nieskutecznym kryciu. Zarodki po prostu są rozkładane a ich resztki wchłaniane, bez objawów zewnętrznych.
W przypadku resorpcji płodów, a więc już uformowanych organizmów, mogą (ale nie muszą) pojawić się objawy świadczące o problemie – wyciek z dróg rodnych, podwyższona lub obniżona temperatura ciała, osłabienie, brak apetytu czy przyspieszona praca serca i oddychanie u suk. W rzadkich przypadkach po obumarciu płody pozostają w macicy i nie ulegają wchłonięciu. Może to być przyczyna poważnych powikłań, dlatego takie przypadki należy bacznie monitorować. Płody, które nie zostały wydalone lub wchłonięte mogą w najlepszym przypadku ulec mumifikacji, gorzej jeśli dojdzie do ich gnicia – rokowanie jest bardzo ostrożne, gdyż jest to stan zagrażający życiu suki.
Przyczyną resorpcji mogą być niedostateczna sekrecja progesteronu przez ciałka żółte (niedoczynność ciałek żółtych), zaburzenia genetyczne i rozwojowe lub też obecne albo przebyte choroby, w tym macicy.
ronienie – czyli przedwczesny poród w drugim lub trzecim trymestrze ciąży. Ronieniu zwykle towarzyszy wypływ z pochwy: zielony – świadczący o odklejeniu łożyska; żółty – ropny; czerwono-brunatny lub brązowy – towarzyszący gniciu płodów. Jak widać objawy są bardzo podobne do ropomacicza czy ropnego zapalenia macicy, stąd warto wiedzieć czy suka w ogóle była w ciąży, aby wdrożyć odpowiedni schemat leczenia. Czasem wypływom towarzyszą bóle parte i wydalanie płodów lub ich fragmentów, ponadto można obserwować tak niespecyficzne objawy jak niepokój, bolesność brzucha, podwyższoną temperaturę ciała, wymioty czy brak apetytu. Warto pamiętać, iż niekiedy możemy mieć do czynienia z ronieniem tylko części miotu, podczas gdy pozostałe płody rozwijają się prawidłowo aż do momentu porodu. Jednakże w tego typu sytuacjach należy stosować odpowiednią terapię farmakologiczną.
Przyczyny ronienia mogą być różne aczkolwiek rzadko udaje się ustalić ich jednoznacznie. W przypadku ronienia pomocne w diagnostyce oraz wyborze optymalnej formy terapii jest badanie USG, badanie krwi (ocena ogólnego stanu suki), badanie progesteronu, badanie wymazu z pochwy oraz badanie sekcyjne poronionych płodów lub ich fragmentów. Dość częstą przyczyną ronień jest niedoczynność ciałek żółtych, urazy czy błędy żywieniowe, nieprawidłowo stosowane niektóre leki, rzadziej statystyki podają zakażenie herpeswirozą, brucelozą czy też innymi niespecyficznymi czynnikami zakaźnymi (E. coli, gronkowce, paciorkowce, mikoplazma, wirus nosówki, wirus parvo), defekty genetyczne, obecne choroby macicy, cukrzycę lub niedoczynność tarczycy.
Z moich obserwacji wnioskuję, iż w ostatnich latach najczęściej mamy do czynienia z herpeswirozą i niedoczynnością ciałek żółtych. O pierwszej przyczynie pisałam już wcześniej. W drugim przypadku warto podczas ciąży analizować poziom progesteronu w krwi obwodowej, aby w razie jego spadku poniżej 5–10 ng/ml móc rozpocząć suplementację gestagenami. Tu należy się jednak uwaga – nie zawsze obniżenie poziomu progesteronu jest objawem niedoczynności ciałek żółtych, ale wskaźnikiem, że miot (częściowo lub całkowicie) obumarł. Stąd też badanie poziomu tego hormonu należy połączyć z badaniem USG – jeśli pęcherze płodowe są prawidłowe, płody wykazują oznaki życia, należy rozpocząć leczenie hormonalne. Druga uwaga – podczas podawania pochodnych progesteronu nie zalecam badania krwi pod kątem profilu hormonalnego, gdyż gestageny nie są wykrywalne powszechnymi metodami analitycznymi, a więc nie zobaczymy żadnego efektu – nadal niski poziom progesteronu.
Wspomniałam o lekach, których stosowanie może być szkodliwe dla prawidłowego rozwoju zarodków i płodów. Zaliczamy do nich tak często stosowane w leczeniu psów m.in. enrofloksacynę (np. Enroxil®, Baytril®), streptomycynę (Pen-Strep®), metronidazol (Stomogyl®); leki uspokajające – acepromazyna (Sedalin®); środki przeciwrobacze (amitraza).
przeładowanie macicy – jest to sytuacja, gdy nadmiar zarodków (które zwykle obumierają „fizjologicznie” na początku ciąży) nie ulega samoregulacji lub gdy normalna dla rasy, prawidłowa liczba zarodków z jakichkolwiek powodów jest obciążeniem dla suki. W tych przypadkach dochodzi do zaburzenia prawidłowego funkcjonowania organizmu suki, w tym zaburzenia przemiany materii, osłabienia układu sercowo-naczyniowego. Rokowanie jest bardzo ostrożne, gdyż w przypadku powikłań krążeniowo-oddechowych może dojść do zgonu. W lżejszych przypadkach podawanie środków wzmacniających, odpowiedniej podaży elektrolitów i stosowane do stanu karmienie wpływa na polepszenie ogólnej kondycji organizmu.
Problemy pojawiające się podczas ciąży nie zawsze da się rozwiązać w sposób satysfakcjonujący dla hodowcy. Leczenie bywa trudne, w zależności od przyczyny komplikacji. Jednakże zawsze należy dążyć do znalezienia przyczyny, tak aby móc ją wykluczyć w obecnej czy zapobiec problemom w przyszłej ciąży. Brzmi banalnie, ale czasem nie jest to łatwe. W pewnych przypadkach należy wziąć pod uwagę również sytuację, że suka po prostu nie powinna być przeznaczona do rozrodu.
Opracowanie: dr n. wet. Małgorzata Klimowicz-Bodys
Jak wspomniałam wcześniej (tekst: cykl rujowy) profil hormonalny u suk ciężarnych i nieciężarnych w okresie fazy porujowej jest podobny. Tak więc oznaczanie poziomu progesteronu w celu potwierdzenia ciąży jest błędem, niezależnie od obecności ciąży stężenie progesteronu w krwi obwodowej jest wysoki. Nie warto też wydawać pieniądze na testy ciążowe dla kobiet. Owszem niekiedy hodowcy mówią, ze test dał wynik pozytywny i faktycznie suka była w ciąży, ale to prawdziwy przypadek.
W praktyce klinicznej podstawową metodę badania ciężarnej suki jest omacywanie przez powłoki brzuszne. Jest to metoda wygodna, bezpieczna i stosunkowo pewna diagnostycznie (zakładając doświadczenie i wprawę badającego). Najdogodniejszym terminem omacywanie jest 24 – 30 dzień ciąży (optymalnie 28 dzień) licząc od daty krycia. Omacywanie sprawia trudności w przypadku suk nerwowych, reagujących napinaniem mięśni brzucha. Otłuszczenie tez może stanowić przeszkodę.
Badaniem ultrasonograficznym można zdiagnozować ciążę już pomiędzy 16 a 20 dniem ciąży, optymalnie jest jednak wykonać badanie pomiędzy 28 – 35 dniem ciąży, wówczas widoczny jest pęcherz płodowy z zarodkiem i aktywność serca. Niektórzy bardzo doświadczeni lekarze weterynarii są w stanie zdiagnozować ciążę we wcześniejszym okresie, ale takie badanie wykonane przez mniej doświadczonego lekarza może niekiedy dać fałszywe wyniki.
We wczesnej ciąży można w miarę dokładnie policzyć pęcherze płodowe, jednak ta liczba nie musi oznaczać, że tyle szczeniąt przyjdzie na świat. Część zarodków może ulec resorpcji – noworodków będzie mniej niż w momencie badania lub niektóre pęcherze płodowe podczas badania są niewidoczne – wówczas noworodków będzie więcej.
Pomiędzy 34 – 37 dniem ciąży obserwuje się poszczególne części ciała płodu: głowę, tułowie, okolice krocza. W okresie 46 – 49 dnia ciąży, na wskutek coraz mocniejszej mineralizacji kości wyraźne stają się żebra, czaszka, kręgi, kończyny. Płody wykazują duża aktywność ruchową: zginanie łap czy rotacja wzdłuż długiej osi ciała. Badanie USG pozwala pewnie i wcześnie rozróżnić ciążę od ropomacicza, jak również umożliwia ocenę żywotności zarodków i płodów.
Badanie rentgenowskie jest pewną i jednoznaczną metodą rozpoznawania ciąży i określania liczby płodów. Warunkiem postawienia prawidłowej diagnozy jest zaawansowany proces mineralizacji kośćca płodów, czyli optymalny czas wykonania badania jest 42 – 52 dzień ciąży. Rentgenodiagnostyka pozwala na rozpoznanie płodów z zaburzeniami rozwojowymi, martwych lub bezwzględnie za dużych. Informacje te są bardzo pomocne w trakcie podejmowania decyzji o metodzie rozwiązania porodu – postępowanie zachowawcze czy cesarskie cięcie. Badanie to jest bezpieczne zarówno dla suki jak i dla szczeniąt.
Niekiedy rentgenodiagnostykę bierzemy pod uwagę, gdy podejrzewamy, że zamiast ciąży rozwija się ropne zapalenie macicy, ropomacicze lub inny stan patologiczny tego narządu.
U suk szczennych dochodzi do wzrostu poziomu relaksyny od 3-4 tygodnia ciąży. Stężenie tego hormonu można ocenić w warunkach lecznicowych, aczkolwiek nie jestem zwolenniczką tego badania: jest stosunkowo drogie, nie zawsze wynik jest wiarygodny, a i termin wykonania badania jest zbieżny z bardziej dostępnymi metodami – omacywanie, USG.
Inne badania, jak np. analiza hematologiczna w zasadzie nie są szeroko praktykowane, gdyż mają jedynie charakter pomocniczy. W przebiegu ciąży dochodzi do zmian w wynikach badania krwi nierzadko poza granice normy, co może sugerować obecność choroby, stąd też interpretacja takich wyników musi wymagać dużej wiedzy odnośnie kształtowania się parametrów krwi podczas ciąży. Przykładem może być błędne interpretowanie analizy krwi w drugim trymestrze ciąży jako zapalenie (wysoki poziom białych krwinek) czy pod koniec ciąży jako anemię (silne obniżenie stężenia czerwonych krwinek, hematokrytu i hemoglobiny) lub zaburzenie w obrębie układu krzepnięcia (bardzo silny wzrost poziomu płytek krwi oraz fibrynogenu).
Myślę, że zanim zaczniemy się zastanawiać nad zastosowaniem hormonów w rozrodzie psów, należałoby trochę zapoznać się z hormonami z imienia i nazwiska, adresu zamieszkania oraz zawodu. I przy okazji uzmysłowić sobie, jak to wszystko jest zdrowo pokręcone, a jednocześnie sprytnie wymyślone przez siłę wyższą, jakkolwiek byśmy ją nie nazwali.
W kontroli neurohormonalnej cyklu jajnikowego naczelną rolę dogrywa część mózgu zwana podwzgórzem. Rola tego narządu jest znacznie bardziej rozległa niż na pozór się wydaje. Jest to najwyższa struktura podkorowa, która koordynuje aktywność autonomiczną, niezależną od woli. Podwzgórze kontroluje wydzielanie hormonów z przysadki mózgowej, reguluje: gospodarkę wodną organizmu; temperaturę wewnętrzną ciała i mechanizmy termoregulacji; czynności układu krążenia; kieruje ponadto pośrednio reakcjami pokarmowymi (głód, sytość). Bierze również udział w uruchamianiu reakcji ucieczki i obrony (agresja, strach, wściekłość, ucieczka).
Podwzgórze produkuje hormon, który jest głównym czynnikiem regulującym pojawienie się lub zanikanie cykli płciowych, a nazywany jest gonadoliberyną GnRH, czyli hormonem uwalniającym hormony z przysadki mózgowej. Czyli mówiąc po ludzku, gdy podwzgórze wyrzuci GnRH to hormon ten działa na przysadkę mózgową pobudzając ją do wydzielania innych hormonów biorących udział w kontroli cyklu, ale już z niższego poziomu w hierarchii. Tymi hormonami są gonadotropiny: hormon luteotropowy LH, oraz hormon folikulotropowy FSH.
LH (luteotropowy: luteo-to nawiązanie do ciałka żółtego) hormon decydujący o owulacji i dojrzewaniu komórek jajowych, oraz syntezie hormonów takich jak np. progesteron.
FSH (folikulotropowy: folikulo-to nawiązanie do pęcherzyka jajnikowego) powoduje wzrost pęcherzyków jajnikowych i stymuluje syntezę estrogenów.
Jak widać docelowym adresem działania gonadotropin jest u suki jajnik. Tym samym dla jaśniejszego przedstawienia sprawy mówimy o tzw. osi: podwzgórze-przysadka-jajnik. Wymienione narządy wzajemnie regulują swoją pracę na zasadzie sprzeżeń zwrotnych dodatnich i ujemnych. Trudno to wytłumaczyć już na wstępie, więc myślę, że do tego zaraz dojdziemy… cierpliwości.
Jajnik wytwarza kilka hormonów: ogólnie mówiąc: estrogeny, progesteron, inhibinę i relaksynę
Estrogeny to hormony sterydowe (pochodne cholesterolu) i w skład tej grupy wchodzi 17-β-estradiol, estriol i estron. Grupa ta powoduje przerost błony śluzowej macicy, a wiec są odpowiedzialne z przygotowanie jej niczym miękkiego materaca dla zarodków, które jak na zjeżdżalni spływają do macicy z jajowodów, a tym samym hormony te umożliwiają zagnieżdżenie się maluchom. Ponadto powodują wspomniane wcześniej cykliczne zmiany w nabłonku błony śluzowej pochwy właściwej. Estrogeny również: wpływają na metabolizm, zwiększają ilość białka w organizmie i odkładanie tkanki tłuszczowej…hmmm a więc już wiemy drogie Pani, skąd nasze pyszne krągłości; dzięki estrogenom dochodzi do szybszego zetknięcia się chrząstek z nasadami kości długich, a niedobór estrogenów przyczynia się do osteoporozy.
Progesteron to również hormon sterydowy, który działa zwykle antagonistycznie do estrogenów, choć razem współdziałają w procesie zagnieżdżania zarodków, gdyż wpływa na rozwój gruczołów macicznych produkujących mleczko maciczne (bo przecież zarodki na początku, zanim uformuje się łożysko, muszą coś jeść), na rozwój pęcherzyków produkujących mleko w gruczole mlekowym; hamuje dojrzewanie nowych pęcherzyków jajnikowych.
Inhibina wspomaga hamowanie wydzielania LH i FSH przez przysadkę.
Relaksyna wpływa na rozluźnienie połączenia między kością krzyżową a miednicą oraz spojenia łonowego tuż przed i w czasie porodu.
Na terenie jajnika pod wpływem działania FSH zaczynają dojrzewać pęcherzyki jajnikowe, im są większe, tym w ich wnętrzu powstaje jamka wypełniona płynem, którego głównym składnikiem są estrogeny, wyprodukowane przez pęcherzyk. Jeśli estrogeny dostaną się do krwi, a ich stężenie we krwi zaczyna rosnąć (bo pęcherzyki nadal produkują) wówczas ten wysoki poziom estrogenów daje sygnał do przysadki „koniec z wydzielaniem FHS, jajniki już go nie potrzebują dla swoich pęcherzyków”. To jest przykład na sprzężenie zwrotne ujemne. Wzrost stężenia estrogenów powoduje zahamowanie wydzielania FSH z przysadki. Ale co dalej? Ten sam wysoki poziom estrogenów daje przysadce jeszcze jeden sygnał „jajniki czekają na LH, bo pęcherzyki chcą pęknąć i wyrzucić komórkę jajową”. To przykład na sprzężenie zwrotne dodatnie-wysoki poziom estrogenów wzmaga wydzielanie LH z przysadki. No, ale estrogeny nie są same, większa siłę perswazji mają, gdy obok nich płynie wydzielana z jajników inhibina. To co przysadka robi? Wyrzuca w krótkim czasie ogromne ilości LH, co my w biotechnologii zwykle nazywamy wylewem lub „peak LH”. Wylew LH to naprawdę kilka następujących po sobie wyrzutów, które trwają w sumie około doby. Dla suki ten dzień, gdy jest wylew LH oznacza dzień 0 cyklu jajnikowego, początek rui właściwej czyli fazy oestrus. Pokręcone, no nie. To nie pierwszy dzień cieczki jest pierwszym dniem cyklu. Dzień 0 można wyznaczyć tylko robiąc badania hormonalne, o czym pisałam przy wyznaczaniu terminu krycia.
Gdy LH dotrze do jajnika to w pęcherzykach zaczynają się dziwne rzeczy, czego nie ma u klaczy, krowy, kobiety (sorty za kolejność). Otóż, część komórek pęcherzyka zaczyna przekształcać się w komórki luteinowe czyli komórki ciałka żółtego produkujące progesteron. A jeszcze nie było owulacji!!!! To ci dopiero numer. W tym samym pęcherzyku jajnikowym wierci się komórka jajowa gotowa do wyskoku w przestrzeń okołojajnikową by dać się złapać strzępkom jajowodu, a tu po sąsiedzku formuje się ciałko żółte i produkuje progesteron. Że się nie pozabijają! A my wykorzystujemy właśnie to zjawisko by na podstawie stężenia progesteronu we krwi obwodowej wyznaczyć dzień owulacji i dzień, kiedy komórka jajowa dojrzeje do związku z plemnikiem. W procesie „wyzwalania” owulacji hormonowi LH pomagają jego znajomi z przysadki: FSH i prolaktyna…w kupie raźniej, a proces jajeczkowania to złożona i trudna zabawa.
Wytwarzanie progesteronu podlega podwójnej kontroli, wpierw przez około miesiąc podlega wpływowi LH, a następnie protaktyny. Równolegle do spadku poziomu progesteronu we krwi następuje wzrost stężenia protaktyny. Szczególnie wyraźny jest wzrost stężenia protaktyny u suk w okresie okołoporodowym. Ten hormon wpływa na rozwój gruczołu mlekowego i podtrzymuje laktację zarówno po porodzie, jak i po ciąży urojonej.
Gdy są czynne ciałka żółte to nie mogą rozwijać się kolejne pęcherzyki na jajniku, stąd tez progesteron wpływa na podwzgórze, by to zaprzestało stymulacji przysadki do produkcji LH i FSH, dzięki temu zablokowane będzie pojawienie się kolejnego cyklu. A potem…po rozpadzie ciałek żółtych zaczyna się faza spokoju płciowego anoestrus i…na jajnikach zapada błoga cisza, hormony są na podstawowym poziomie, aż do czasu gdy podwzgórze nie zacznie wysyłać mocniejszych impulsów GnRh i zabawa zacznie się od nowa.
To tak pokrótce i na skróty bez nadmiernego rozkładania na czynniki pierwsze. Bo to jest naprawdę trudnostrawialne. Badania nad wpływem hormonów wciąż trwają, bo wiedzę podstawowę trzeba przekuć na możliwość wykorzystania w praktyce, to co widać na przykładzie masowej hodowli zwierząt gospodarskich. Wow, tam hormony leją się strumieniem…u psów to wciąż nieco śliska sprawa. To broń obusieczna i nie wolno jej stosować beztrosko i bezmyślnie…co z przykrością musze stwierdzić, po rozmowie z innymi lekarzami czy hodowcami, ma nierzadko miejsce.
O zastosowaniu hormonów napiszę następnym razem, na razie trzeba się oswoić z fizjologią by przejść do manipulacji. Powiem co nieco o antykoncepcji i przesuwaniu cieczki (np. z powodu wakacyjnego wyjazdu lub wystawy), pobudzaniu cieczki i owulacji, leczeniu ropomacicza.
Podsumowanie na koniec-najważniejsze:
Podwzgórze (gonadoliberyna GnRH)
Przystadka mózgowa (gonadotropiny: hormon luteotropowy LH, i folikulotropowy FSH)
Jajnik (sterydy: estrogeny, progesteron)
Warto wiedzieć, że około 40 % tzw. pustych kryć wynika z nieumiejętnego ustalenia optymalnego terminu krycia (inseminacji). Zasadnicza trudność w ustaleniu tego terminu związana jest z ograniczoną dostępnością diagnostyczna narządu płciowego suki oraz specyfiką cyklu jajnikowego, co wiąże się z koniecznością wykonywania skomplikowanych badań laboratoryjnych!
W poprzednim temacie dotyczącym cyklu jajnikowego, wspomniałam, że liczenie dni od początku cieczki i krycie w terminie zalecanym przez związek i różne książki („nienaukowe”) nie jest dobrym rozwiązaniem. Dlaczego? Otóż często mówi się, ze sukę powinno się dopuścić pomiędzy 9 a 13 dniem cieczki. Warto pamiętać, że dane te są czystą kalkulacją, statystyką opracowaną na ogromnej populacji psów. Statystyka ta ogarnia zarówno suki, u których owulacja ma miejsce bardzo wcześnie, przed 7 dniem cieczki, jak i suki gdzie jajeczkowanie przypada nawet na 19-22 dzień cieczki. Średnia wyjdzie jakoś tak pomiędzy 9 a 13. Ale gdzie w tej wielkiej grupie suk jest moja? Czy ma wcześnie czy może później owulację? Na ta pytania nie odpowie czysta statystyka. No i dochodzi do głosu tez matka natura i utrudnia nam życie – jedna cieczka taka kolejna inna, jedna dłuższa druga krótsza, raz tak raz śmak. Byłoby nam nudno gdyby tak wszystko dało się poukładać i przewidzieć.
Wielu hodowców ustala optymalny termin krycia na podstawie własnego doświadczenia (obserwacja zachowania psa i suki, obserwacja przebiegu cieczki, itd.). Pisałam już o sukach, które wykazują awersję wobec psa, nawet w tym „dobrym terminie”. Awersja ta może mieć podłoże zarówno anatomiczne (np. wady budowy pochwy) lub też, co obserwujemy dość często, podłoże behawioralne. Zaburzenia behawioralne zwykle mają swoje źródło w nieprawidłowej socjalizacji i wychowaniu szczeniąt, braku kontaktu z innymi psami w trakcie dojrzewania, kojarzeniu osobników w nieodpowiednim terminie cyklu jajnikowego, kojarzeniu dominującej samicy z niedoświadczonym psem, kojarzeniu psów nadpobudliwych, agresywnych, lękliwych. Niekiedy dochodzi wręcz do walk między suką a psem w trakcie praktykowanych kryć na siłę. W pewnych sytuacjach brak tolerancji lub agresja suki skierowana jest wobec określonego psa.
Z drugiej strony są suki, u których odruch tolerancji wykazują przez dłuższy czas, ponad 2 tygodnie i nie ma pewności kiedy dojdzie do jajeczkowania: na początku odruchu tolerancji, w środku czy na końcu. Poza tym suka może wykazywać zainteresowanie samcem w różnym stopniu, cóż kobieta zmienną jest!
A co z sukami, których cieczki są bardzo słabo wyrażone, ze właściciel ich nie zauważa i sądzi, że suka cierpi na niepłodność…bo od długiego czasu nie ma cieczki. A cieczka jest, ale objawy zewnętrzne są tak znikome, mówimy wówczas o tzw. cichej rui. Taki problem dość często dotyka duże hodowle, ale i właściciele jednej suki mogą obserwować takie zjawisko.
W dużych hodowlach nie tylko cicha ruja bywa utrudnieniem w określeniu terminu do krycia danej suki, ale również niekiedy brak codziennego dokładnego dozoru nad znaczną liczbą psów uniemożliwia prawidłową obserwację tej jednej-dwóch suk. W hodowlach amatorskich niekiedy kłopotliwy jest brak lub małe doświadczenie hodowcy, niedostatecznie wyczulonego na istotne objawy zewnętrzne charakteryzujące fazy cyklu rujowego.
Niektórzy z hodowców posiadają specjalne aparaty mierzące opór elektryczny śluzu pochwowego. Jednakże proszę pamiętać, że wskazania tego urządzenia bywają zwodnicze, przekonałam się o tym badając ogromna liczbę suk.
Nie zniechęcam do stosowania tego typu aparatów, ale doradzam podejście nieco bardziej sceptyczne do wskazań urządzenia. Oporność elektryczna wydzieliny pochwowej niekiedy ulega znacznym wahaniom w ciągu doby, pod wpływem różnych czynników, na które nie mamy wpływu.
Wyznaczenie optymalnego terminu krycia (inseminacji) jest szczególnie ważne w praktyce hodowlanej, gdy:
- transportujemy sukę do krycia na duże odległości,
- wcześniej stwierdzono tzw. puste krycia,
- podejrzewa się zaburzenia płodności,
- suka wykazuje brak tolerancji,
- samiec ma obniżoną płodność,
- wykonywana jest inseminacja nasieniem mrożonym,
- zależy nam na określeniu terminu porodu,
Osobiście polecam stosowanie dwóch metod wyznaczania optymalnego terminu unasienniania (krycia lub sztucznej inseminacji): ocenę cytologiczną wymazów pochwowych oraz ocenę stężenia progesteronu we krwi obwodowej. Mam świadomość, że część lekarzy weterynarii nie do końca ze mną się zgodzi, uważając cytologię za metodę starą, niedokładną i trudną w interpretacji. Mogę zgodzić się w tym ostatnim, cytologia jest trudna w interpretacji, dlatego nie dziwię się, że niektórzy lekarze w lecznicach nie poświęcają jej zbyt dużego zainteresowania. Natomiast hodowców namawiam do tego by „zmusili” swoich lekarzy do, krótko mówiąc, nauczenia się cytologii, nie tylko do celów określania terminu krycia, ale również jako PODSTAWOWY element badania ginekologicznego (gdyż nie zawsze USG jest najlepszą techniką diagnostyczną).
Ocena cytologicznych wymazów pochwowych Badanie cytologiczne wymazów pochwowych u suk polega na mikroskopowej ocenie proporcji ilościowej (indeks) pomiędzy różnymi rodzajami komórek nabłonka błony śluzowej pochwy właściwej. Materiał pobierany jest sterylnie, zwilżoną ciepłym płynem fizjologicznym wymazówką (np. do badań bakteriologicznych) wprowadzaną głęboko do pochwy (niemal cała wymazówka mieści się w pochwie suki owczarka niemieckiego w czasie fazy rujowej). Następnie preparat sporządzany jest na szkiełku podstawowym, utrwalany i barwiony. Interpretacja badań cytologicznych opiera się głównie na ocenie kształtu, stopnia degradacji i keratynizacji komórek.
Gdy dojrzewają pęcherzyki jajnikowe zaczynają produkować estrogeny, które następnie dostają się do krwi i krążą po organizmie, powodując charakterystyczne, cykliczne zmiany w obrębie nabłonka nie tylko pochwy właściwej, ale i macicy (przygotowanie na przyjęcie ciąży).
Błona śluzowa pochwy właściwej (to ten odcinek pochwy leżący głęboko za cewką moczową) zaczyna grubieć, bo komórki nabłonka, który ją pokrywa, dzielą się intensywnie i zwiększa się w liczba warstw komórek. Tak jak w fazie proestrus liczba warstw jest początkowo niewielka od 2 do kilku, to w fazie oestrus tych warstw jest już kilkanaście, a pod koniec tej fazy nabłonek jest już tak zdegenerowany, że złuszcza się bardzo intensywnie. Dlaczego? Komórki mnożąc się powodują wznoszenie nabłonka. Te komórki, które są najbliżej powierzchni z czasem tracą kontakt z podścieliskiem, w którym są naczynia krwionośne dostarczające składniki odżywcze i odbierające produkty przemiany materii. Komórki pozbawione wymiany składników z krwią zaczynają obumierać – jądro się kurczy, zanika, ulega „rozkładowi”, komórka robi się płaska i przypomina wysuszony płatek róży lub chips. Złuszcza się i odpada. Pod koniec rui niemal cały nabłonek ulega „oderwaniu”, wracając do kilku warstw grubości-zaczyna się faza dioestrus, tu komórki złuszczają się coraz słabiej, aż w końcu w fazie spokoju płciowego-anosterus nic się nie złuszcza, a nabłonek zbudowany jest z 1-2 warstw komórek.
Gdyby błonę śluzowa pochwy przekroić nożem podczas rui zobaczylibyśmy kilka różnych typów komórek. Te komórki, które leżą na podścielisku to komórki przypodstawne: ładne, małe, okrąglutkie, zdrowe o dużym jądrze i małą ilości cytoplazmy. Nad nimi bliżej powierzchni nabłonka leżą komórki pośrednie małe, kształtu owalnego, okrągłego, ale mają już nieco mniejsze jądra. Dalej są komórki pośrednie duże, zazwyczaj eliptyczne, ale mogą przyjmować też formy różnokształtne i wielokątne, mają dużo cytoplazmy, dlatego tez jądro wydaje się być dużo mniejsze niż w komórkach pośrednich małych. Najbardziej powierzchownie leża komórki…powierzchowne, to te wspomniane chipsy czy płatki róż (zależnie czy czyta to romantyk czy miłośnik piwa z zagrychą w postaci chipsów). Bardzo często jądro już jest tak zdeformowane, że przypomina czarną kropkę lub wręcz go nie ma wcale, komórka jest tak „wysuszona”, że jest płaska, a jej krawędzie zawijają się do środka.
Dla początku cieczki charakterystyczne są komórki pośrednie małe i duże, im bliżej rui właściwej tym więcej pośrednich dużych, mniej pośrednich małych i zaczynają pojawiać się komórki powierzchowne. W czasie rui zdecydowanie przeważają komórki powierzchowne. Badanie cytologiczne pozwala, więc określić stopień estrogenizacji narządu płciowego, dzięki czemu umożliwia ustalenie fazy cyklu rujowego. Ktoś by mógł powiedzieć-po co cytologia, skoro można we krwi oznaczyć poziom estrogenów. Tak, można, ale te wyniki maja dla nas ograniczoną wartość; po pierwsze: w ciągu doby stężenie estrogenu we krwi zmienia się; po drugie: każda suka ma inny profil estrogenowi; po trzecie: estrogenizacja narządu płciowego nie zależy tylko od ilość estrogenu krążącego we krwi, ale również od liczby receptorów estrogenowych w tychże narządach (dużo receptorów a mało estrogenu-jest efekt; mało receptorów a wysoki poziom estrogenów- efekt jest lub też nie). A zmiany w obrębie błony śluzowej pochwy właściwej następują sukcesywnie do przodu, niezależnie od chwilowej koncentracji estrogenów we krwi obwodowej. Tu nie ma miejsca na rewolucję, tu wszystko potrzebuje czasu.
Ograniczeniem wartości badania cytologicznego jest niemożność wskazania momentu owulacji, a jedynie przybliżenie okresu okołoowulacyjnego. Jednak z drugiej strony, wiedza jaką daje umiejętnie przeprowadzona analiza wymazu pochwowego daje nieocenioną pomoc w zakresie rozpoznania i diagnozy stanów fizjologicznych i patologicznych, w tym:
- chorób jajników (cysty, ciche ruje, pozorne cieczki, osłabiona aktywność jajników, syndrom odprysków jajnikowych),
- stanów zapalnych narządu płciowego (zapalenie pochwy, zapalenie błony śluzowej macicy),
- opóźnionej inwolucji miejsc przyczepu łożysk (SIPS)
- zmian nowotworowych narządu płciowego (nowotwory pochwy, nowotwory jajników)
- monitorowanie prawidłowości przebiegu cieczki,
- monitorowanie efektu terapeutycznego,
- określanie terminu porodu,
Kiedy po raz pierwszy wykonać badanie cytologiczne?
Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczne. Jeżeli u suki długość trwania cieczki to około 3 tygodnie zalecam rozpocząć badanie około 9 dnia cieczki. W zależności od wyników badanie powtarzać co 48 godzin, jeśli widoczna jest zmiana obrazu cytologicznego, jeśli zaś „nic się nie dzieje” przerwy mogą wynieść 72 godziny. Jeśli suka ma krótkie cieczki, to pierwsze badanie warto wykonać już około 3 dnia cieczki lub nawet zaraz po zauważeniu wypływu.
I co dalej?
Gdy w preparacie obserwuje się więcej niż 80% komórek powierzchownych (chipsów, płatków róży) należy zacząć pobierać krew w kierunku oznaczenia stężenia progesteronu we krwi obwodowej. W rozmowach z hodowcami przekonałam się, że niekiedy lekarze mają dylemat, do jakich probówek pobierać krew: zawsze pobieramy do czystych probówek lub do probówek z kulkami, a wiec standardowo do badania surowicy/osocza.
Ocena stężenia progesteronu w krwi obwodowej
Progesteron można badać zarówno w laboratoriach, nazwijmy je ludzkimi, oraz w lecznicy. Osobiście wolę tę pierwszą metodę, pomimo, że używane są odczynniki do badania krwi ludzkiej, ale dokładność metody jest nieporównywalna. Oczywiście dla bardziej majętnych hodowców polecam wysyłanie krwi do dużych laboratoriów weterynaryjnych – ale uwaga!!! niekiedy trzeba czekać znacznie dłużej na wynik!!!! Ocena stężenia progesteronu w warunkach lecznicowych obarczona jest dość dużym błędem, o czym przekonałam się podczas pracy na klinice, badając obiema metodami ponad 100 próbek krwi od różnych suk. Testy, które używa się w lecznicach wymagają specjalnego traktowania pod względem temperatury i czasu inkubacji próbki, wystarczy chwila zagapienia i…wynik jest do wyrzucenia. A koszt takiego badania…nie powiem, tanio nie jest.
Jak interpretować wynik?
Suki spośród samic zwierząt domowych są wyjątkowe…no tak to wie każdy hodowca psów, ale mam na myśli wyjątkowe zachowanie jajników, które zaczynają produkować progesteron jeszcze przed owulacją. 1mg/ml to podstawowe stężenie progesteronu, więc gdy wyniki badań utrzymują się do około 1 – 1,5 mg/ml krew badamy co drugi, trzeci dzień. Ważnym momentem jest przekroczenie poziomu 2mg/ml. Cóż moglibyśmy na tym poprzestać; dzień, w którym stężenie hormonu wynosi właśnie 2mg/ml określamy jako DZIEŃ 0 cyklu jajnikowego, wystarczy dodać 2 – 3 dni i ma miejsce owulacja, a po kolejnych 2 dniach komórki jajowe są dojrzałe i gotowe do zapłodnienia – a więc wyznaczyliśmy idealny czas na krycie. Jednak warto kontynuować badania. Bywa, że poziom około 2 mg/ml utrzymuje się lub waha przez kilka dni.
Owulacja ma zwykle miejsce, gdy poziom progesteronu wynosi około 3 – 8 mg/ml Okres „płodny” przypada na czas, gdy poziom hormonu wynosi od 7 do 15 mg/ml (niektórzy autorzy podają nawet 20 mg/ml, ale w niektórych sytuacjach może być za późno). W tym właśnie okresie, należy wybrać się z suką do kawalera, tudzież przyjąć kawalera u siebie lub wykonać sztuczną inseminację.
Różni autorzy podają nieco różne wartości stężenia progesteronu wskazując na okres płodny, więc czy to będzie przedział 7 – 15ng/ml czy 5 – 15ng/ml, czy 4 – 10ng/ml to nie ma większego znaczenia, bo jakby nie patrzeć przedziały zazębiają się.
Osiągnięcie dojrzałości płciowej zależne jest od rasy oraz/lub cech osobniczych danej samicy. Dojrzałość płciowa samicy oznacza zdolność do produkcji komórek jajowych i możliwość „zajścia” w ciążę, mówiąc prościej dla suk oznacza to pierwszą cieczkę. U ras małych pierwsza cieczka powinna pojawić się w wieku do 24 miesięcy, a u ras olbrzymich do 30 miesiąca życia. Jednakże nawet w obrębie rasy czas osiągnięcia dojrzałości płciowej może być inny, np. chart afgański osiąga dojrzałość płciową w wieku od 7 do 30 miesięcy; bokser od 8 do 24; schipperke, whipped od 12 do 24; shetland od 7 do 17, co również jest uzależnione np. od masy ciała. Jednakże zwierzę dojrzałe płciowo nie jest jeszcze dojrzałe somatycznie, czyli nie jest w pełni rozwinięte pod względem anatomicznym i fizjologicznym, a więc nie jest gotowe do wykorzystania w rozrodzie. Stąd też tak ważne jest, aby nie dopuszczać do rozrodu suk w pierwszej cieczce, lecz najwcześniej w drugiej.
Suka podczas jednego roku kalendarzowego może wykazywać 1, 2 lub 3 razy objawy rujowe (cieczki). Tradycyjnie przyjęto, że okres międzyrujowy, czyli czas między kolejnymi cieczkami, wynosi około 6 miesięcy. Jednak, jak widać to po wnikliwej obserwacji wielu suk okres międzyrujowy u samic tego gatunku trwa od ok. 4,5 m-ca do 10, a nawet 12 m-cy. Najczęściej długie okresy między cieczkami obserwuje się u ras afrykańskich oraz chartów. Suki owczarka niemieckiego zazwyczaj częściej wchodzą w ciągu roku w ruję niż jamniki czy boston teriery. Warto pamiętać, że u tej samej suki okres między kolejnymi cieczkami może się nieznacznie zmieniać i nie musi świadczyć to o jakimś problemie zdrowotnym (cieczka następuje np. raz po 5 miesiącach, a kolejna po 7 miesiącach i potem znów 5 i 7 itd.). U wszystkich suk po nieskutecznej sztucznej inseminacji lub nieskutecznym kryciu nie dochodzi do szybkiego wznowienia aktywności płciowej. Aktywność płciowa suk może manifestować się w różnych porach roku, aczkolwiek niekiedy częściej obserwuje się cieczki w okresie od lutego do maja. Jednakże przyjęło się określać suki jako niesezonowe. Pamiętajmy więc…KAŻDA SUKA JEST INNA, mniej lub bardziej i DO KAŻDEJ NALEŻY PODCHODZIĆ INDYWIDUALNIE.
Cykl rujowy (jajnikowy, płciowy) u suk składa się z 4 następujących po sobie faz. Pozwolę sobie przytoczyć zarówno nazwy zwyczajowe, jak i terminologię weterynaryjną, gdyż wydaje się to pomocne, szczególnie, gdy sięga się do fachowej literatury zagranicznej lub podczas rozmowy z lekarzem weterynarii (który czasem z przyzwyczajenia używa terminów zaczerpniętych z łaciny). Fazy cyklu rujowego suk to:
- faza przedrujowa – proestrus
- faza rujowa, faza rui właściwej – oestrus
- faza porujowa, faza czynności ciałek żółtych – dioestrus
- faza spokoju płciowego – anoestrus
Warto zapamiętać: objawy zewnętrzne u niektórych suk są inaczej wyrażone niż podają opisy podręcznikowe, a to nie jest jednoznaczne z faktem, że suka jest chora, niepełnowartościowa czy niepłodna. Cieczki u suk mają prawo różnic się zarówno między sukami, jak i każda kolejna cieczka u naszej suki może przebiegać nieco inaczej.
Cieczka-to stan związany z aktywną częścią cyklu płciowego. Składa się z fazy proestrus oraz oestrus ( a więc z fazy przedrujowej i rujowej)
Proestrus (faza przedrujowa)-pierwsza faza cieczki:
- trwa ok. 6-11 dni, śr. 9 dni (wahania od 3-25 dni),
- w tym czasie dochodzi do rozwoju pęcherzyków na jajnikach, z czym związany jest rosnący poziom estrogenizacji narządu płciowego, co obserwowane jest w postaci: przekrwienia i obrzęku sromu; wypływu krwawego z narządu płciowego, który ma duży wpływ pobudzający i przyciągający samców,
- innymi charakterystycznymi objawami w tej fazie cyklu jest zwiększone pragnienie oraz zwiększone oddawanie moczu (opisywane przez wet jako „PU/PD”), dzięki czemu suka rozsiewa swoje feromony znacznie intensywniej, co wzbudza zainteresowanie płciowe psów, niekiedy można obserwować pogorszenie apetytu, głównie spowodowany zmianami neurohormonalnymi,
- w trakcie trwania fazy proesterus nie występuje odruch tolerancji, czyli brak akceptacji samców przez sukę. Choć jest pewien znikomy odsetek suk, które dają się pokryć pomimo „niesprzyjającego terminu”, warto wówczas obserwować przebieg cieczki i monitorować go cytologicznie, bo może być tak, że nie mamy do czynienia z cieczką tylko cystami jajnikowymi (permamentna cieczka).
- gdyby nasz lekarz wet miał do dyspozycji endoskop obserwowałby w pochwie właściwej (czyli jakieś 10-20 cm wgłąb od sromu) charakterystyczne pofałdowania podłużne i poprzeczne błony śluzowej przypominające pikowana pierzynę, a między nimi niewielka ilość krwi. W tym odcinku pochwy błona śluzowa jest zwykle blada. Natomiast błona śluzowa w okolicach sromu może być zaczerwieniona szczególnie gdy suka intensywnie się wylizuje.
Oestrus (faza rujowa, faza rui właściwej)-druga faza cieczki:
- trwa ok. 5-9 dni (wahania 4-24 dni),
- okres akceptywności płciowej suki, czyli suka toleruje samca i pozwala się pokryć – coraz częściej staje się to teorią, wzrasta, bowiem liczba suk, które same z siebie nie chcą dopuścić samca i często dochodzi wręcz do aktów „gwałtu” przy udziale niezbyt etycznych zachowań hodowcy. Warto pamiętać, ze niektóre suki czują szczególną tolerancję wobec jednych psów i ogromna awersję wobec innych. Niekiedy taka niechęć jest wynikiem pewnych zaburzeń anatomicznych w pochwie-wcześniej niezdiagnozowanych (u młodych suk), lub też nie jest to odpowiedni termin.
- w fazie tej obserwuje się takie zjawiska jak: owulacja (jajeczkowanie) niedojrzałych oocytów (komórek jajowych) oraz dojrzewanie oocytów, czyli osiągnięcie stadium gotowości do zapłodnienia. Dojrzewanie oocytów trwa ok. 48 godzin po owulacji.
- objawy kliniczne: lekkie zmniejszenie obrzęku sromu, który staję się bardziej miękki, a czasem rozchylony; wypływ z pochwy często staje się jaśniejszy, niż w proestrus, jednakże nie jest to regułą, niekiedy wypływ jest barwy słomkowej innym razem wodnisto-czerowny lub nie ulega zmianie i nadal jest obfity i czerwony.
- gdyby lekarz dysponował endoskopem zauważyłby, że te poprzeczne i podłużne fałdy opisane wcześnie ulegają zapadnięciu i w pochwie właściwej tworzą struktury przypominające Tatry (ostre, kanciaste załamanie błony, śluzowej),
- suka może ale nie musi wykazywać zmian behawioralnych, czyli odstawianie ogona na zawołanie bez stymulacji nasady ogona i zadu czy wyginanie grzbietu nie jest regułą.
Na podstawie objawów zewnętrznych i tylko nich w obecnych czasach ciężko wyznaczyć, kiedy jest owulacja. Cóż…rasy, wszystkie jak leci ulegają „przerasowieniu” toteż najbardziej naturalne procesy stajaą się wypaczone. Dobór naturalny eliminował takie sytuacje. Szkolimy psy, dla nas pewne zachowania wynikające z seksualności są niedopuszczalne, więc wychowuje się psy na takie lekkie kaleki psychiczno-emocjonalne (nie wszyscy z nas i nie zawsze-na szczęście). Jak więc wyznaczyć termin krycia, napiszę może osobno, by nie mącić w głowach.
Jedno, co teraz powiem-liczenie dni trwania cieczki to wątpliwa metoda „wóz albo przewóz”. Ale czy hodowca zgadza się na takie ryzyko pustego krycia, gdy jedzie hektar drogi od domu i ma tylko jeden strzał? No chyba nie… I powtórzę raz jeszcze-warto pamiętać, iż kolejna cieczka w trakcie życia suki może być inna. Dotyczy to zarówno długości trwania cieczki, intensywności objawów jej towarzyszących i zachowania suki. To samo tyczy się dnia krycia. W mojej praktyce spotkałam się z sukami, u których optymalny okres do krycia wahał się pomiędzy 7 -11 dniem cieczki, a przy kolejnej rui okres ten przesuwał się do 16-20 dnia cieczki (część suk badałam metodą cytologiczną, hormonalną i endoskopową; część tylko cytologiczna i hormonalną). A jedna z suk miała owulację około 34-go dnia cieczki (monitoring od 10 dnia). Poza tym nie wszystkie cieczki są pełnowartościowe (podczas których dochodzi do owulacji), szczególnie zaś wówczas gdy suka ma cieczkę częściej niż średnio co 4 miesiące (co dość często zdarza się wśród owczarków niemieckich).
Diestrus (faza porujowa, faza czynności ciałek żółtych produkujących progesteron)
- faza ta następuje zaraz po zakończeniu cieczki
- trwa 56-58 dni u suk ciężarnych i 60-100 dni u samic nieciężarnych, przy czym profil hormonalny suki ciężarnej i nieciężarnej jest podobny. Podobieństwo to leży u podstaw występowania tzw. ciąży urojonej (ciąży nerwowej, laktomanii). W dużym uproszczeniu można skonstatować, iż każda suka w fazie porujowej jest „hormonalnie ciężarna”. Jednakże u niektórych suk nieciężarnych dochodzi jednak do zmian zachowania i/lub nasilonych zmian w obrębie gruczołu sutkowego (produkcja mleka), w stopniu wymagającym podjęcia terapii zwierzęcia.
- objawy kliniczne: ustąpienie obrzęku sromu; brak wypływu z dróg rodnych (czasem niewielka ilość przejrzystej lub białej wydzieliny); brak akceptacji samców przez sukę oraz zainteresowania psów
- endoskopowo stwierdza się zanik fałdów błony śluzowej pochwy właściwej (czyli odcinka położonego w kierunku głowy od cewki moczowej), nabłonek tejże błony śluzowej jest cienki, stąd też nacisk endoskopu powoduje miejscowe przekrwienie i krwawe podbiegnięcia.
Barwa błony śluzowej przedsionka pochwy (okolice sromu) jest różowa, czyli taka jak zwykle. Jeśli suka intensywnie nawykowo się wylizuje to błona śluzowa może być przekrwiona. Warto zwrócić uwagę czy jest to nerwowy nawyk czy ze sromu nie wypływa żadna wydzielina. Bezpośrednio po cieczce niewielki wypływ to nie tragedia, ale gdy trwa to dłużej lub/i jest dość intensywne musimy zbadać sukę czy przypadkiem nie mamy do czynienia ze stanem chorobowym (np. ropomacicze).
Anoestrus (faza spokoju płciowego):
- w przypadku suk ciężarnych jest to okres przypadający od porodu do początku kolejnej cieczki. U suk nieciężarnych, kliniczne zróżnicowanie końca dioestrus i początku anoestrus jest trudne (tylko na podstawie badania cytologicznego wymazów pochwowych lub badania stężenia progesteronu we krwi obwodowej),
- czas trwania jest bardzo zróżnicowany, a od jego długości w dużym stopniu zależy częstotliwość pojawiania się cieczek. Faza ta nie powinna być dłuższa niż 12 miesięcy u ras małych i 18 miesięcy u ras dużych,
- w fazie spokoju płciowego stężenie hormonów jajnikowych znajduje się na poziomie podstawowym.
- macica ulega pełnej inwolucji („powrót” do stanu sprzed rui) do ok.120 dnia cyklu przy braku ciąży i do ok. 140 dnia cyklu w przypadku ciąży i porodu. Jednakże dni te nie są liczone od początku cieczki lecz zmian hormonalnych – wylew hormonu luteotropowego LH, stymulującego owulację. Gdyby patrzeć na czas rozpoczęcia cieczki całkowita inwolucja w dużym przybliżeniu przypadłaby na ok. 130 dzień u suki nieciężarnej i ok. 150 dzień u suki po porodzie. Jeżeli macica nie ulegnie inwolucji kolejna ciąża nie może się rozwinąć, m.in. dlatego suki mające cieczki częściej niż co 4-5 miesięcy tak ciężko zachodzą w ciążę.
Ciąża urojona (rzekoma, nerwowa, laktomania)
- atawizm tj. zwiększenie możliwości odchowania szczeniąt pochodzących od matek stojących wyżej w hierarchii w stadzie przez samice nieciężarne u dzikich mięsożernych, a więc nie jest to jednostka chorobowa,
- jest konsekwencją podobieństwa hormonalnego fazy porujowej suk ciężarnych i nieciężarnych; mimo iż „hormonalnie ciężarna” jest każda suka, to terapii wymagają te osobniki, u których dochodzi do ewidentnego manifestowania się objawów klinicznych,
- objawy nasilają się około 2-3 miesięcy po cieczce, są to m.in. zwiększenie masy ciała, budowanie gniazda, zmienny apetyt, wymioty, czasem symulowanie akcji porodowej, niekiedy powiększenie objętości brzucha, rozbudowa gruczołów sutkowych i produkcja mleka,
- u suk z wyraźnie zaznaczonymi objawami laktomanii należy podjąć terapię miejscową i ogólną po uprzednim skontrolowaniu, czy de facto ciąża nie jest prawdziwa,
- terapia miejscowa: okłady z Altacetu, jodynowanie gruczołu (omijać sutki!!!!!), stosowanie jodgliceryny
- terapia ogólna: preparaty antyprolaktynowe (bromokryptyna – niepożądanym efektem stosowania mogą być wymioty; kabergolina – wykazuje mniejsze działanie uboczne, jednak jest stosunkowo droga), środki przeciwobrzękowe (Uromil),
- ogólne zalecenia: zapewnienie ruchu zwierzęciu, ograniczenie przyjmowania płynów, niskobiałkowa dieta,
- nie podjęcie terapii w sytuacji obfitej produkcji mleka może prowadzić do niebezpiecznych stanów zapalnych gruczołu sutkowego, a w przyszłości przyczynić się do nowotworzenia,
- w wielu sytuacjach może być wskazana sterylizacja wykonana 2-3 miesiące po zakończeniu objawów laktomanii, szczególnie gdy ciąża urojona pojawia się po każdej cieczce.
